Droga, prawda, życie
1 sierpnia 1914 str. 227 – R-5506
„[…] Jeśli będziecie trwać w Moim słowie, będziecie prawdziwie Moimi uczniami. Poznacie prawdę i prawda was wyzwoli” – Jan 8:31,32 (Biblia Ekumeniczna)
W swoim pierwszym Adwencie nasz Pan przyszedł do narodu żydowskiego, który był Domem Sług w przymierzu z Bogiem. To oni mieli otrzymać przywilej stania się synami Bożymi, a ich błogosławieństwa miały być współmierne do ich wierności światłu, które miało nadejść. Zanim jednak mogli się stać synami Bożymi, było konieczne, aby Jezus stał się ich Odkupicielem, dokonał pojednania za grzechy i w ten sposób otworzył drogę. Po to przyszedł, lecz jeszcze tego nie zrobił. Każdy, kto zrozumiałby Boskie cele i zarządzenia, i postępowałby zgodnie z nimi, miał zostać uwolniony, wyzwolony od potępienia, spoczywającego na nim, ponieważ był Żydem, wyzwolony od skutków słabości ciała i przywrócony do zupełnej harmonii z Bogiem.
Rozumiemy, że ten wielki przywilej oznaczał coś więcej. Oznaczał jeszcze coś wyższego – nawet współdziedzictwo z Mesjaszem. Jednak to wszystko stanowiło jeszcze ukrytą tajemnicę. Dotąd te rzeczy były znane jedynie naszemu Panu; zostały Mu objawione, ponieważ został spłodzony z Ducha Świętego. Wiele kwestii było trudnych do zrozumienia. Jezus posługiwał się przypowieściami, używał niejasnych słów, właśnie po to, aby Droga Życia została wówczas otwarta jako „wąska droga”. I dlatego czytamy w Piśmie Świętym, że niektórzy mówili o słowach Mistrza: „Twarda to jest mowa, któż jej może słuchać?”. Kto mógłby w to uwierzyć?
Szczególnie trudne do zrozumienia było oświadczenie: „moje ciało jest prawdziwym pokarmem, a moja krew jest prawdziwym napojem” i że ich jedzenie i picie pozwoli im zyskać życie wieczne. Czytamy zatem, że gdy to powiedział, wielu Go opuściło i wyzbyło się chęci stania się Jego uczniami, tak byli ślepi na własne dobro. Zamiast cierpliwie za Nim podążać, powiedzieli: To wszystko jest głupotą! Nie rozumiemy tego!
Gdy Jezus mówił do nich te słowa, wiedział, że tak się stanie. Chciał ich ostrzec. To tak, jak gdyby powiedział: Wyznaliście, że „nigdy jeszcze żaden człowiek nie przemawiał tak, jak ten człowiek!” Usłyszeliście słowa zupełnie inne niż wygłaszane przez uczonych w Piśmie i faryzeuszy. Teraz idźcie dalej, wytrwajcie. Jeśli to zrobicie, z czasem wszystko zrozumiecie. Okażcie wiarę – okażcie cierpliwość. Zainteresowaliście się tymi rzeczami, a gdy w pełni staniecie się moimi uczniami, otrzymacie wiedzę o Prawdzie. A ta Prawda was wyzwoli; obdarzy was wszystkimi błogosławieństwami i przywilejami, przysługującymi Bożym dzieciom. Ci nieliczni, którzy posłuchali rady Mistrza otrzymali nadzwyczajne błogosławieństwo!
BŁOGOSŁAWIEŃSTWA ROZPOCZĘŁY SIĘ OD PIĘĆDZIESIĄTNICY
Słowa Jezusa nie były skierowane wyłącznie do dwunastu Apostołów, ale do wszystkich Żydów, którzy byli Mu przychylni. Nikodem mógł być jednym z nich; jednak nie rozumiał duchowych rzeczy; nie rozumiał, jak można się ponownie narodzić. Czytamy, że Duch Święty nie został jeszcze udzielony, „ponieważ Jezus nie został jeszcze uwielbiony”. Św. Paweł mówi, że „cielesny człowiek nie pojmuje tych rzeczy, które są Ducha Bożego; albowiem mu są głupstwem i nie może ich poznać, przeto iż duchownie bywają rozsądzone” – 1Kor 2:14.
Jednak niektórzy dostrzegli w Jezusie coś, co przyciągnęło ich do Niego. Ci, w szczerości serca, powiedzieli: Rzeczywiście, Jego słowa są prawdziwe, a Jego krytyka naszego narodu słuszna. Nie rozumiemy w jaki sposób zamierza wypełnić te proroctwa, lecz mówi do nas: „Wytrwajcie, a później zrozumiecie”. I niektórzy wytrwali ‒ „ponad pięciuset braci”. Zgodnie z obietnicą Jezusa otrzymali przywilej stania się prawdziwymi uczniami.
Gdy nadeszła Pięćdziesiątnica, Ojciec Niebiański przyjął wszystkich, którzy trwali w Słowie Jezusa, spładzając ich z Ducha Świętego do rodziny Pana. Wówczas zaczęli dostrzegać duchowe rzeczy – zostali oświeceni. Pełnia światła nie przyszła od razu, lecz poznawali je stopniowo z upływem dni i lat. Stali się prawdziwymi uczniami Chrystusa – takimi naśladowcami Jezusa, że Ojciec z radością ich uznał. Nie tylko zostali uwolnieni od potępienia Przymierza Prawa, ale także od grzechu i śmierci. Otrzymali nową wolę, nowy umysł, a Duch Święty objawił im „nawet najgłębsze myśli i zamiary Boga”.
W swojej modlitwie do Ojca nasz Pan powiedział: „Poświęć ich w prawdzie twojej; słowo twoje jest prawdą”. Mówiąc o Prawdzie, Jezus odnosił się tutaj do objawienia przez Ojca Jego Boskiego Planu za pośrednictwem Ducha Świętego; uświęcający wpływ pojawiłby się dzięki poznaniu tej Prawdy, przyjętej przez szczere serce. To uświęcenie, czy też – w ścisłym znaczeniu – oddzielenie, rozpoczęło się błogosławieństwem Pięćdziesiątnicy i trwa. To uświęcenie postępuje, dopóki człowiek pozwala Prawdzie wywierać zamierzony wpływ na swoje życie. Dostrzegamy różnicę między wersetem przewodnim a tekstem zacytowanym powyżej. W tym drugim wersecie jest to Słowo Jehowy, a w pierwszym – Słowo Jezusa. Jezus mówi: Jeśli będziecie trwać w moim Słowie, będziecie coraz lepiej poznawać Niebiańskiego Ojca i poznacie Jego wolę, Jego drogę, Jego metodę; w ten sposób poznacie Jego Słowo. Wszystko dzieje się zgodnie z Jego wolą – wolą Ojca, a gdy będziecie rozpoznawać i wypełniać wolę Ojca, będziecie się uświęcać. Jezus mówi do wszystkich: „Ja jestem Drogą, Ja jestem Prawdą, Ja jestem Życiem”. Ja jestem Jedynym, przez którego możecie przyjść do Ojca i stać się Jego synami, a jeśli będziecie trwać we mnie, wypełnią się wobec was wspaniałe obietnice.
SPOSÓB PRZEKAZU WSZYSTKICH BŁOGOSŁAWIEŃSTW
Dostrzegamy zatem, że Chrystus jest darem, który Bóg zapewnił i który pod każdym względem jest wystarczający. „[…] z niego wy jesteście w Chrystusie Jezusie, który się nam stał mądrością od Boga i sprawiedliwością [Usprawiedliwieniem], i poświęceniem, i odkupieniem [Wyzwoleniem]” (1 Kor. 1:30). Najpierw poprzez poznanie Jego ofiarniczego dzieła za nas, otrzymujemy niezbędną mądrość, pouczenie i kierownictwo, przez które dzięki Jego zasłudze możemy przyjść do Ojca. Jezus jest naszą Mądrością na całej tej drodze. Niebiański Ojciec miał wspaniały Plan przed założeniem świata; wzmianka o tym została podana już w Edenie, tuż po upadku. W odpowiednim czasie Bóg przez Enocha i Abrahama, a jeszcze później przez Mojżesza i Proroków podał dalsze wskazówki, dotyczące tego Planu. Jednak sposób, w jaki świat miał z niego skorzystać, pozostawał ukryty, utrzymywany w tajemnicy.
Droga do życia została otwarta i objawiona dopiero po przyjściu Jezusa, który „[Chrystus] żywot i nieśmiertelność na jaśnię wywiódł przez ewangelię”. Przed przyjściem Jezusa główna treść Ewangelii nigdy nie była głoszona, a tym bardziej znana. Apostoł Paweł mówi, że to zbawienie, „[…] wziąwszy początek opowiadania przez samego Pana od tych, którzy Go słyszeli, nam jest potwierdzone” (Żyd. 2:3). Nasz Pan rozpoczął głoszenie o tym, lecz Tajemnica Ewangelii została w pełni objawiona dopiero po Pięćdziesiątnicy. Jezus dopiero po swoim spłodzeniu przez Ducha Świętego zaczął ją jasno rozumieć – dopiero wtedy zaczął nam wskazywać drogę do życia i nieśmiertelności. I nawet wówczas mówił w przypowieściach, a Jego naśladowcy dopiero po ich spłodzeniu z Ducha Świętego potrafili wniknąć w „najgłębsze myśli i zamiary Boga”.
JEZUS NASZĄ SPRAWIEDLIWOŚCIĄ
Oprócz tego, że Jezus jest naszą Mądrością, staje się również naszą Sprawiedliwością. Przykrywa nasze grzechy. Przypisuje nam własną sprawiedliwość, zasługę swojej ofiary. Dzięki temu przypisaniu osiągamy stan zupełnej sprawiedliwości – nie rzeczywistej, lecz przypisanej, którą Bóg z zadowoleniem uznaje w sposób, jaki Sam ustanowił.
Nasz Pan nie staje się Sprawiedliwością dla każdego – nawet nie dla tych, którzy poświęcają Jego słowom nieco uwagi – lecz jedynie dla tych, którzy osiągają stan zupełnego poddania się woli Ojca. Jest ku temu ważny powód: tylko ci, którzy się poświęcają w Wieku Ewangelii, aby się stać członkami Jego Ciała, tylko spłodzeni z Ducha odniosą korzyść z usprawiedliwienia przez wiarę. Inni w obecnym czasie zostaliby przez to potępieni na śmierć. W przyszłym Wieku i ci pozostali przyjdą do Niego. Jednak teraz usprawiedliwienia z wiary dostępują jedynie ci, którzy przychodzą do Niego, aby podążać Jego śladami.
JEZUS NASZYM UŚWIĘCENIEM
Krok poświęcenia, dokonywany przez tych, którzy się stają uczniami Jezusa w Piśmie Świętym jest nazwany uświęceniem. Nie jest to jednak to samo uświęcenie, które osiągamy dzięki Niemu. Bóg mówi: „Uświęćcie się, a Ja was uświęcę” – to znaczy: „Odłączcie się, a wówczas Ja was odłączę; umieszczę was w miejscu, do którego pragniecie przyjść”. Zatem dla nas wszystkich, przychodzących do Ojca przez Jezusa, Jezus staje się nie tylko naszym Usprawiedliwieniem, lecz przez Niego doświadczamy również Uświęcenia – zupełnego odłączenia. Jesteśmy w Nim przyjęci, a Jego łaska i orędownictwo umożliwiają nam osiągnięcie całkowitego i ostatecznego uświęcenia.
Bóg odłącza nas, spładzając z Ducha Świętego do nowej natury i czyniąc nas prospektywnymi członkami Królewskiego Kapłaństwa – prospektywnymi członkami Ciała Pomazańca. Pismo Święte nazywa to przedsmakiem lub „zadatkiem” naszego dziedzictwa, którego doświadczymy w pełni, gdy zostaniemy przemienieni z natury ludzkiej do duchowej – „przemienieni w jednej chwili, w okamgnieniu”. Lecz to, co jest „zadatkiem naszego dziedzictwa” jest nam dane, abyśmy się rozwijali w procesie uświęcania, który już się w nas rozpoczął, aż do jego ukończenia. Uświęcenie osiągamy przez Chrystusa.
JEZUS NASZYM WYZWOLENIEM
Ci, którzy poczynią zadowalający postęp, w zmartwychwstaniu zostaną zupełnie wyzwoleni od grzechu, od wszelkich niedoskonałości ciała i od samego ciała – zupełnie wyzwoleni mocą Pierwszego Zmartwychwstania. Chrystus staje się zatem naszym Wyzwoleniem. Wyzwoleni, osiągniemy absolutną doskonałość synów Bożych na Boskim poziomie.
Wszystkie te błogosławieństwa są ześrodkowane w Chrystusie; jedynie dzięki Niemu możemy je uzyskać. Chociaż to Ojciec ich udziela, otrzymujemy je przez Jego Syna, który jest Przedstawicielem Ojca. Jezus otrzymał Ducha Ojca i wylał go na nas. Jest to przedstawione w symbolu namaszczenia arcykapłana. Święty olej namaszczenia został wylany na jego głowę i spłynął po jego ciele. Jesteśmy zatem namaszczeni przez naszą Głowę jako członkowie wielkiego Arcykapłana.
„Ten, który wzbudził Pana Jezusa (z martwych) i nas wzbudzi przez Jezusa”, to znaczy, że Jezus będzie aktywnym wykonawcą. Jednak w Boskim Planie są i takie zarysy, których Jezus dokona we własnym imieniu. Błogosławienie i podźwignięcie świata jest jednym z nich. Chociaż to Ojciec jest Autorem całego Planu, błogosławieństwo spłynie na świat wyłącznie przez ofiarę Syna. Chrystus wykona dzieło Wieku Tysiąclecia, po czym odda ludzkość Ojcu.
Jednak Jego dzieło wobec Kościoła jest inne: „[…] Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa […] według swojego wielkiego miłosierdzia odrodził [spłodził] nas […]” (1Piotra 1:3, Przekład Dosłowny). To nie Syn nas spłodził, chociaż tę Boską łaskę otrzymujemy przez Syna. Tę szczególną Boską łaskę otrzymujemy kosztem, czy też za cenę, którą jest ofiarowanie naszego życia. Tym, co wyjątkowe, a co Kościół otrzymuje bardziej bezpośrednio od Syna, jest usprawiedliwienie. Jednak i ono pochodzi od Ojca i nie jest to rzeczywiste usprawiedliwienie, lecz usprawiedliwienie przypisane. Jest to szczególne postanowienie Ojca dla nas, abyśmy obecnie, wyprzedzając świat, otrzymali Jego łaskę – jako Pierwsze Owoce dla Boga i Baranka.
Wielkość naszego Boga zadziwia, a Jego wielki Plan Wieków jest wspanialszy, niż można to opisać! Nasze serca są pełne radości, że nasze oczy zostały namaszczone i mogą ujrzeć pełnię chwały tych rzeczy, ukrytych przed wieloma podczas Wieku Ewangelii. Cieszymy się, ponieważ wiemy, że wszystkie niewidzące oczy zostaną jednak otwarte, a wszystkie niesłyszące uszy, usłyszą!
„ODWRÓCĄ USZY OD PRAWDY”
Kazania Pana zawsze wywierały dwojaki wpływ na nieprzebrane rzesze, które Go słuchały: jednych przyciągały, innych odpychały. Odpychały dumnych i zarozumiałych, którzy woleli ciemność od światła, ponieważ ich uczynki były złe i mieli świadomość, że jeśli przyjmą światło Prawdy, będą musieli dostosować do niego swoje charaktery. A gdyby Pan prowadził swoją działalność, opierając się na metodach obecnie stosowanych, polegając na wsparciu z dobrej woli i na darowiznach ludzi, wsparcie to byłoby z pewnością bardzo skromne, a przynajmniej bardzo niepewne.
Niekiedy rzesze przyjmowały Jego świadectwo, lecz później, gdy nadal nauczał Boskiej Prawdy, opuszczały Go i już z Nim nie chodziły (Łuk. 4:14-29). Nieraz ludzie słuchali Jego nauk i „podziwiali słowa pełne wdzięku, które płynęły z ust Jego”, lecz potem znów Go opuszczali i zostawała jedynie garstka ‒ Jana 6:60-69.
Jakie zamieszanie zapanowałoby w dzisiejszych kościołach, gdyby duchowni, deklarujący, że głoszą Ewangelię poszli za przykładem Mistrza i podobnie jak On głosili całą Bożą naukę! Jak szybko utraciliby szacunek i zostaliby oskarżeni o rozłam w kościołach! Wierni w wielkich świątyniach elegancji, gromadzący się w nich pod pretekstem poświęcenia się służbie Bogu i naukom Chrystusa, nie znieśliby tego. Chodzą tam, aby ich bawić przyjemnymi i błyskotliwymi rozprawami utytułowanych jegomościów, którzy zapewne znając upodobania i poglądy swoich wyznawców, wygłaszają kazania, które im się spodobają. Tacy wyznawcy są gotowi zapłacić za to, czego pragną, ale nie chcą Prawdy.
Ci, którzy przez chwilę podążali za Panem, a potem Go opuścili, oczywiście nie byli już Jego uczniami i odtąd nie byli za takich uznawani; nie ośmielali się też twierdzić, że są Jego uczniami. Uczeń jest wychowankiem, pobierającym nauki; a gdy przestaje być studentem i wychowankiem Chrystusa, wielkiego Nauczyciela, nie jest już dłużej Jego uczniem. Było to oczywiste, gdy Pan był obecny, a Jego imię stało się przedmiotem pogardy wśród ludzi; lecz później, gdy odszedł, ludzie zaczęli się uznawać za Jego uczniów, a Jego nauki bez skrupułów zmieszano z ludzkimi filozofiami do tego stopnia, że utraciły swoją karcącą moc, stając się zupełnie bezwartościowe. Doszło do tego długo po całkowitym odrzuceniu Jego nauk.
NAGRODA PRAWDZIWEGO UCZNIOSTWA
Słowa Pana: „będziecie prawdziwie Moimi uczniami” podkreślają różnicę pomiędzy prawdziwymi uczniami a uczniami jedynie z nazwy. A skoro pragniemy pozostać prawdziwymi uczniami Jezusa, zwrócimy uwagę na wyrażony warunek: „Jeżeli będziecie trwać w Moim słowie, będziecie prawdziwie Moimi uczniami”. Obłudne uczniostwo jedynie z nazwy jest dla Pana obrzydliwością.
Pierwszy krok w życiu chrześcijanina – przyjęcie Chrystusa jako naszego Odkupiciela i Pana oraz zupełne oddanie się Ojcu przez Niego – jest błogosławieństwem. Jednak nagroda za podjęcie tego kroku zależy całkowicie od tego, czy wytrwamy w Jego Słowie, zachowując postawę prawdziwych uczniów. Ludzka duma jest skłonna odchodzić od prostoty Boskiej Prawdy i poszukiwać nowych teorii i filozofii własnego autorstwa lub zgłębiać teorie innych, którzy pragną być uważani za mądrych i wielkich według oceny tego świata.
Nagrodą za trwanie w uczniostwie jest: „Poznacie prawdę” – że nie będziecie jak ci, „[…] którzy szukają nowych nauk, a nigdy nie mogą poznać prawdy” (2Tym. 3:7, Słowo Życia). Oto błąd, popełniany przez wielu; nie trwają w Słowie Pana, lecz zagłębiają się w różne ludzkie filozofie, lekceważące lub przekręcające Słowo Pana i tworzą teorie, które przeczą temu Słowu. Dla poszukujących Prawdy wśród tych ludzkich teorii nie ma żadnej obietnicy, że kiedykolwiek ją znajdą, i nigdy jej nie znajdują.
Boska Prawda jest przekazywana jedynie przez tych, których Bóg ustanowił – przez naszego Pana, Apostołów i Proroków. Trwanie w naukach, zawartych w natchnionych pismach Proroków i Apostołów, ich studiowanie i rozważanie, bezgraniczne zaufanie do nich oraz wierne kształtowanie naszych charakterów zgodnie z tym, czego nauczają – oto co oznacza „trwać w […] Słowie” Pana. Takie trwanie pozwala skorzystać z wszelkiej pomocy, jakiej naszym braciom w Ciele Chrystusa Pan udziela przez tych, których wymienia Apostoł Paweł (Efez. 4:11-15; 1Kor. 12:12-14). Przez nich Pan zawsze udzielał i do końca będzie udzielał pomocy w budowaniu Ciała Chrystusa, lecz obowiązkiem każdego członka tego Ciała jest dokładne sprawdzanie ich nauk za pomocą nieomylnego Słowa.
Jeżeli jako gorliwi i szczerzy uczniowie będziemy trwać w Słowie Pana, z pewnością „poznamy prawdę”, będziemy „umocnieni w obecnej prawdzie” [Prawdzie na czasie], „zakorzenieni i ugruntowani” w Prawdzie, „utwierdzeni w wierze”, „gotowi do uzasadnienia i obrony nadziei, która jest” w nas; a także chętni do „walki o wiarę raz przekazaną świętym” i do stawania „dzielnie w boju”; do tego, aby składać „dobre wyznanie” i aby cierpieć „złe jako dobry żołnierz Jezusa Chrystusa” aż do końca naszej walki.
Nie poznajemy Prawdy od razu, lecz stopniowo, krok po kroku jesteśmy w nią wprowadzani. Każdy krok to pewny i wyraźny postęp, który pozwala nam zdobywać wyższą pozycję, umożliwiającą dalsze osiągnięcia zarówno w wiedzy, jak i kształtowaniu charakteru.
Prawda stopniowo zdobywana, staje się uświęcającą mocą, przynosząc w naszym życiu błogosławione owoce sprawiedliwości, pokoju, radości w Duchu Świętym, miłości, cichości, wiary, cierpliwości oraz każdej zalety i łaski, które z czasem i dzięki ich rozwijaniu osiągają wspaniałą dojrzałość.
Prawdziwy uczeń nie tylko pozna Prawdę i zostanie przez nią uświęcony, lecz Pan obiecał także, że: „prawda was wyzwoli”. Ci, którzy przyjęli Prawdę, poznali jej wyzwalającą moc dzięki błogosławionemu doświadczeniu. Każda miara Prawdy, przyjęta przez dobre i uczciwe serce, zaczyna zrywać kajdany grzechu, niewiedzy, przesądów i strachu. Jej przywracające zdrowie promienie przenikają najciemniejsze zakamarki naszych serc i umysłów, ożywiając całą istotę, pobudzając nasze śmiertelne ciała.
„POZNANIE TWOICH SŁÓW OŚWIECA”
Grzech nie może znieść światła Prawdy. Ci, którzy nie zaprzestają żyć w grzechu, mimo że otrzymali dość światła, aby dostrzec niegodziwość grzechu, nieuchronnie utracą Światło, ponieważ są go niegodni. To Światło usuwa niewiedzę i przesądy. Świadomość takiego wyzwolenia jakże jest błogosławiona! Jednak miliony ludzi pozostają pod zaślepiającym wpływem błędu. Omamieni, boją się i czczą tych, którzy są jednymi z najbardziej niegodziwych narzędzi Szatana do uciskania i upodlenia ludzi, ponieważ oszukańczo twierdzą, że są Boskimi wybrańcami. Nauczyli ludzi bać się Boga jako mściwego tyrana, skazującego większość Jego stworzeń na wieczne męki. Dzięki Bogu! My, którzy przyjęliśmy Prawdę, obudziliśmy się z tego strasznego koszmaru, a więzy, nałożone przez Szatana, zostały zerwane. Światło rozproszyło naszą ciemność.
Zostaliśmy również uwolnieni od strachu, ogarniającego obecnie cały świat, ponieważ wielkie systemy cywilne i religijne, które tak długo nim rządziły, są gwałtownie wstrząsane. Wszyscy myślący ludzie obawiają się możliwych skutków anarchii i terroru; niepokój narasta w obliczu strasznego kryzysu, do którego gwałtownie zmierzamy, a niebezpieczeństwo staje się coraz bardziej widoczne. Jednak wśród tych wszystkich niepokojów, mając pełne zaufanie do świadectwa nieomylnego Słowa Bożego o grozie konfliktu, który wkrótce dotknie świat, prawdziwi uczniowie Chrystusa, trwający w Jego Słowie, nie boją się. Są radośni, ponieważ rozumieją, że celem Boga, który dozwala na tę potężną burzę jest oczyszczenie moralnej atmosfery świata. Po burzy, dzięki Jego opatrzności, nadejdzie trwały pokój. Pouczani w Prawdzie rozumieją potrzebę tych doświadczeń i ufają opatrzności Boga, który może spowodować, że nawet gniew człowieka będzie Go chwalił, a wszystko będzie współdziałać ku ogólnemu dobru.
Co za błogosławiona obietnica! – „Jeżeli będziecie trwać w Moim słowie, będziecie prawdziwie Moimi uczniami. Poznacie prawdę i prawda was wyzwoli”. Umiłowani, skoro otrzymaliśmy tę cudowną łaskę od Pana, czyż nie powinniśmy w niej trwać, nie zważając na zwodnicze nauki, lecz przynosząc błogosławione owoce Prawdy w naszym życiu? Czyż nie powinniśmy być jej wierni w każdych warunkach, broniąc jej przed atakami i znosząc dla niej zniewagi? Udowodnijmy nasze uznanie dla cudownego Światła lojalnością i wiernością, zabiegając o nasze zbawienie z bojaźnią i drżeniem.